Bierzemy głównie kiełbasę białą parzoną i schab, średnio 60–70 kg tygodniowo, a pod większe imprezy sporo więcej. Dostawa zawsze rano, towar zimny, nic nie trzeba reklamować. Współpracujemy już drugi rok i to jeden z niewielu dostawców, do którego nie muszę dzwonić i przypominać.
Co mówią odbiorcy naszych zakładów
Opinie zbieramy od lat, bo dla lokalnej firmy mięsnej liczy się nie pojedynczy zakup, tylko to, czy ktoś wraca — i czy zakłady dowożą tak samo równo po roku, jak na starcie. Poniżej głosy sklepów, hurtowni i kuchni, które współpracują z nami na stałe, oraz kilku klientów prywatnych. Nie podpisujemy ich nazwami firm — podajemy imię, rodzaj działalności i okolicę.
Jak oceniane są nasze zakłady
Średnia z 9 opinii — w większości od odbiorców biznesowych: sklepów, hurtowni i gastronomii z Chojnic i okolicznych powiatów, uzupełnionych o głosy klientów prywatnych.
Zbieramy je uczciwie
O ocenę prosimy tych, którzy zamawiają u nas regularnie — bo dopiero po kilku dostawach widać, czy zakłady trzymają poziom. Publikujemy zarówno piątki, jak i noty słabsze; niczego nie podkręcamy. Jeśli ktoś dał cztery gwiazdki, zwykle w opinii jest napisane wprost, czego zabrakło.
Za co odbiorcy chwalą nasze zakłady
Kabanosy i boczek wędzony schodzą u mnie najlepiej, więc biorę je co drugi dzień, po kilkanaście kilo. Smak równy, klienci wracają właśnie po te wędliny — widać, że zakłady trzymają recepturę. Odejmuję pół gwiazdki tylko za to, że w szczycie sezonu raz zdarzyło się przesunięcie dostawy o dzień, ale uprzedzili wcześniej.
Odbieramy pełnopaletowo, głównie szynki i kiełbasę swojską, po kilkaset kilo na kurs. Te zakłady są po prostu przewidywalne — zamówienie z czwartku jest w piątek, bez cudów. Dokumenty i etykiety zawsze się zgadzają, co przy hurcie oszczędza mnóstwo nerwów przy przyjęciu.
Gotujemy dla zakładu produkcyjnego, dziennie ponad dwieście porcji, więc liczy się powtarzalność. Parówki cielęce i kiełbasa śląska trzymają równy smak, a przy takiej skali to rzadkość. Cztery i pół, bo asortyment bezmięsny musimy dobierać gdzie indziej — ale rzeczy mięsne bez zarzutu.
Najbardziej doceniam rozbiór — karkówka i żeberka przychodzą równo pocięte, prawie bez odpadu, więc kalkulacja w kuchni się spina. Zamawiam dwa razy w tygodniu, zwykle 40–50 kg. Widać, że w tych zakładach ktoś naprawdę pilnuje noża, a nie tnie na akord.
Mały sklep osiedlowy, biorę niedużo, a i tak jestem traktowany serio. Kiełbasa swojska i kaszanka to moje pewniaki, dowożą mi je dwa razy w tygodniu prosto z zakładu. Raz oddawałem zwrot i poszło bez dyskusji — dla mnie to mówi wszystko o współpracy.
Do śniadań i obiadów bierzemy wędliny plasterkowane oraz parówki, w sezonie kilkadziesiąt kilo tygodniowo. Goście chwalą, a my mamy spokój, bo zakłady dowożą jak w zegarku i można na tym oprzeć grafik kuchni. Współpracujemy trzeci sezon i nic nie zapowiada zmiany.
Zamawiałam wędzonki i pieczeń na większą uroczystość rodzinną, jakieś 15 kg z odbiorem własnym. Wszystko przygotowane na godzinę, którą podałam, spakowane porządnie i opisane. Minus pół gwiazdki tylko dlatego, że parkingu pod zakładem jest jak na lekarstwo — ale to naprawdę drobiazg.
Kupuję tu na spokojnie od kilku lat, głównie kiełbasę wędzoną i baleron. Różnica względem marketu jest słyszalna od pierwszego kęsa. Odbieram sam, zawsze miło i zawsze świeżo. Polecam każdemu, kto woli wiedzieć, skąd pochodzi mięso na jego stole.
Chcesz dopisać własną opinię o naszych zakładach?
Najprościej zamówić i ocenić po pierwszej dostawie. Nasze zakłady wydają towar także do odbioru własnego, więc możesz najpierw podjechać, obejrzeć i spróbować, zanim ustawisz stały grafik. Pytania o asortyment i terminy najlepiej kierować mailem.